ROSNĘ JAK DRZEWO

Każdy z nas dorasta. Czasem życie sprawia, ze dorastamy bardzo wcześnie, innym razem bardzo późno. Każdy w swoim tempie.

Kiedy patrzę na drzewo zawsze zastanawia mnie niesamowita analogia do ludzkiego życia.

Najpierw pojawiają się korzenie, są jak dzieciństwo i nasza rodzina. To one sprawiają, że jesteśmy uziemieni, wiemy jak czerpać energię, wspomagają nas w trudnych czasach kiedy panuje zawierucha.

Potem przychodzi okres dorastania. Dla mnie to czas kiedy kształtuje się pień. A potem przyrasta z każdym rokiem kiedy nabywamy doświadczenia. Po ścięciu drzewa widać które konkretnie lata były dla niego dobre i rozwojowe, a które były trudniejsze. Ale mimo wszystko słoje w drzewie nadal przyrastają tak jak nasze doświadczenie. Ani my, ani drzewo, ani życie przecież się nie zatrzymujemy. Kolekcjonujemy zdarzenia. Pień ma jeszcze jedno ogromne znaczenie. To przecież tunel po którym porusza się energia życiowa drzewa - od korzeni po liście i owoce.

Kiedy przebieg substancji odżywczych w drzewie pozostaje niezakłócony wtedy roślina wydaje piękne kwiaty a potem zdrowe owoce, które nie tylko cieszą oko, ale przede wszystkim gaszą głód i pragnienie.

Bywa, ze czasem w okresie dorastania nasz pień przechyla się w jedną lub w drugą stronę ze względu choćby na silnie wiejący wiatr. Są jednak drzewa u których nie wpływa to na jakość owoców. Bywa, że drzewo zostaje zranione. I choć w pniu widać długo ranę to roślina i tak wypuszcza dalej nowe gałęzie i rozbudowuje system korzeniowy.
Nie zawsze przecież to co nam się przydarza wpływa na owoce jakie wydajemy. Po prostu czasem nasz pień, korzenie i gałęzie są trochę bardziej poskręcane. Ale przez to wcale nie mniej piękne :)