Storytelling, czyli o podróży dla odważnych.

Ważnym elementem podczas w storytellingu jest praca z metaforą. To etap, który może służyć do przedstawienia tematu z zupełnie innej perspektywy. Otworzyć na inny punkt widzenia i zdecydowanie wzbogacić treść, którą chcemy przekazać. Pracując z metaforą często odnosimy się także do wartości, które chcemy przekazać swoją inspirującą opowieścią. I choć pracujemy na obrazach czy skojarzeniach to jednak wprost odnosimy się w pracy do konkretnych faktów czy doświadczeń.

Dziś chciałabym się z Wam podzielić jedną z takich opowieści, która została stworzona z potrzeby opowiedzenia o początku powstania firmy. A właściwie o tym, co poprzedzało decyzję o założeniu własnej działalności. Historia opowiada o marzeniu, które zaczęło kiełkować powoli, niepewnie ale wytrwale. Celem historii było także przekazanie informacji o tym, że przejście do kolejnego etapu, choć wiąże się z pewnymi wątpliwościami, może być płynne i zachęcać do rozwoju. Jednak jak w każdej dobrej opowieści każdy znajdzie tu coś inspirującego dla siebie.

Zapraszam więc w podróż trochę inna niż zwykle bo trochę bajkową. Z pewnością każdy z Was odkryje w tej historii również elementy swojej podróży w dążeniu do celu, czy w procesie podejmowania decyzji. Kiedy dojdziecie do końca i będziecie ciekawi co dalej - odpowiem od razu dla ułatwienia - to już całkiem zależy od Was.

W pewnym bardzo dalekim kraju żył sobie Król, który miał jedynego syna Jerzego.

Jerzy był bardzo dobrym synem a Król był bardzo dobrym ojcem.

Nawzajem szanowali się i lubili. Jerzy wypełniał wszystkie obowiązki tak jak na przyszłego króla przystało z zapałem, godnością i honorem. Był dumą swojego ojca i dumą swojego narodu.

Pewnego dnia Jerzy obudził się jak zwykle wcześnie rano i spojrzał przez okno. Widok za oknem nie zmieniał się nigdy więc nie było zaskoczeniem dla Jerzego, ze i tym razem nic nowego nie odkrył. Kiedy już miał się odwrócić zauważył galopującego po ogrodzie konia bez jeźdźca. Było to dziwne ponieważ Jerzy nie wiedział do kogo ten koń należy a znał przecież wszystkie konie w swojej stajni. Jego zdziwienie było tym większe, że niemożliwością wydawała się niezauważona przez nikogo obecność konia w pałacowych ogrodach.

Koń nie robił sobie jednak nic z rozmyślań następcy tronu. Spokojnie przystanął kierując swój łeb wprost na naszego bohatera. Jerzy przyglądał się mu się z coraz większą fascynacją. To był piękny rumak o jednolitym ubarwieniu i wspaniałych kształtach. Koń stał jeszcze przez chwilę a potem zerwał się do galopu i zniknął wśród drzew.

Jerzy przez cały dzień wypytywał o konia swoich poddanych, nikt nic jednak nie widział.

Następnego dnia wizyta konia znów miała miejsce. Tym razem rumak zachowywał się inaczej. Jerzy miał wrażenie jakby koń anonsował się przed nim. Przechadzał się wśród kwiatów prezentując swoją wspaniałą sylwetkę co chwila przybierając inną pozę. I znów tak jak poprzednio bez ostrzeżenia zerwał się i uciekł. I znów tak jak poprzednio nikt nic nie widział.

Jerzy przez kilka poranków przyglądał się co rano wierzchowcowi z okna swojej sypialni. Zastanawiał się skąd wzięła się ta wspaniała istota i jaką tajemnice skrywa kare serce. Po kilku dniach postanowił zejść rano do ogrodu i przyjrzeć się przybyszowi. Z bliska koń prezentował się jeszcze okazalej. Jego wspaniale umięśnione ciało poruszało się z ogromną gracją. Królewicz pogłaskał konia po łbie a koń odwzajemnił pieszczotę cichym parchnięciem. Stali tak przez chwilę wpatrując się w siebie nawzajem. Nagle zaskakując samego siebie, wiedziony impulsem Jerzy wskoczył na konia a ten jakby tylko na to czekał - ruszył galopem przed siebie. Podróż wydawała się cudownym snem. Jerzy czuł pod sobą każdy ruch wierzchowca, jego siłę i dostojeństwo. Czuł się zaszczycony, że tak wspaniały rumak pozwolił mu towarzyszyć sobie podczas przejażdżki.

Po pewnym czasie wspólne podróże stały się centrum świata Królewicza. Nie mógł się skupić cały dzień a noce upływały mu na czekaniu poranka. Tylko dosiadając wierzchowca czuł się prawdziwy i wolny. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Król zauważał zmianę w zachowaniu syna i nie mógł dociec przyczyny. W końcu postanowił zapytać go wprost. Jakie było dziwienie kiedy Królewicz opowiedział ojcu o swoim rumaku. Słuchając syna Król zrozumiał jednak, że serce Jerzego nie należy już do królestwa. Obudziła się w nim niewypowiedziana tęsknota i choć sam Jerzy jeszcze tego nie rozumiał to stary Monarcha potrafił wejrzeć w serce jedynaka.

Jerzy w ostatnich promieniach słońca odwrócił się i spojrzał na pałac. Choć opuszczał swój dom wiedział, że królestwo na zawsze pozostanie w jego sercu. Wiedział także, że już nic nie powstrzyma go przed podróżą w nieznane.